f1 f2 f3
f5 f4
f6 f7 f8
f9
f10
f11 f12 f13a f13b f13c
foto f21
f14 f14 f14
f15 f16 f17 f18 f19
  • jeden_procent
  • I Ty Jesteś Cudotwórcą!

    Bez kategorii Komentarze (0) »

    Minęło już 6 miesięcy odkąd prowadzimy razem z Aleksym bloga o naszym synu Wiktorze. Przez ten cały okres dochodziły do nas różne opinie na temat naszym działań, wyjścia z podziemia, przełamania tabu. Nasze życie uległo zmianie tak samo szybko, jak nasz krąg znajomych. Dziękujemy tym, którzy są z nami.

    Nawet jeśli tylko raz nasze wpisy dały siłę walki, dały nadzieję, to warto było poświęcić czas. Warto było pisać.

    Nie łatwo było nam przełamać się i prosić o pieniądze na zajęcia. Wiedzieliśmy, że Wiktor nie może zaprzestać terapii, że jest jeszcze dzieckiem i to najlepszy dla niego czas, by chłonąć jak najwięcej. Jak otrzymaliśmy pierwszą wpłatę, to z Aleksym popłakaliśmy się z radości – “Wiktor będzie miał zajęcia”.

    Serdecznie dziękujemy wszystkim Cudotwórcom.  Wasze wsparcie jest dla nas bardzo ważne.

    Z pieniędzy które do nas dotarły regularnie opłacamy zajęcia integracji sensorycznej, zajęcia na basenie. Czekamy na utworzenie grupy logorytmiki. W przedszkolu Wiktora zapisaliśmy dodatkowo na angielski i zajęcia muzyczne. Jest zachwycony :) To dzięki Wam. Jesteście The Best!!!

    A efekt?

    “Mamusiu, Olivier is Happy, Sad and Angry, a to jest mój foot”.

    DSC00870

    DSC00828

    DSC00840

    Autor:   Magda

    Szarlatan czy Cudotwórca?

    Bez kategorii Komentarze (0) »

    Przekrój nr 5/3371/2 lutego 2010/cena 4,95.

    Celowo napisałam cenę – to najgorzej ulokowane przeze mnie 4,95 zł.

    W Przekroju ukazał się artykuł “Szarlatani leczą dzieci”, gdzie pani Anna Szulc opisuje kontrowersyjne terapie jakim poddawane są dzieci z autyzmem, jak również z zespołem Down’a.  Wg PaniS zulc najbardziej kontrowersyjne terapie to: Metoda Domana – Delacato, Metoda Integracji Sensorycznej, Metoda Vojty, Kinezjologia Edukacyjna.

    Na podstawie pięciorga dzieci pani Anna wyciągnęła “kontrowersyjne wnioski”, tym samym wrzucając wszystkie niepełnosprawne dzieci do jednego worka. Z artykułu dowiedziałam się, że to co robię to czary-mary, właściwie nic nie wnoszą, a wręcz mogą pogorszyć stan mojego dziecka. Zapomniano tylko dodać, że autyzm to całościowe zaburzenie rozwoju.

    Poniższą bajkę dedykuje autorce artykułu, bo mam wrażenie, że pani Szulc nawet nie wysiadła z samolotu.

    “Witamy w Holandii”

    Kiedy planuje się mieć dziecko, to jest tak jakby się planowało wspaniale wakacje we Włoszech. Po miesiącach oczekiwania, ten dzień nadchodzi. Samolot ląduje. Stewardesa przychodzi i mówi: “Witamy w Holandii”.
    “W Holandii?” – pytasz.

    “Jak to w Holandii? Ja miałam lecieć do Włoch! Ja powinnam być we Włoszech! Całe życie marzyłam o wyjeździe do Włoch!” Ale była zmiana planu lotu.

    Samolot wylądował w Holandii i tu musisz zostać. Najważniejsze, że nie zabrano Cię do jakiegoś okropnego, brudnego miejsca, pełnego zaraz, głodu i chorób. To jest po prostu inne miejsce.

    Musisz kupić nowy przewodnik. Musisz nauczyć się nowego języka. I spotkasz wiele osób, których gdzie indziej byś nie spotkała. To jest po prostu inne miejsce. Jest powolniejsze. Mniej rzucające się w oczy niż Włochy.

    Po jakimś czasie, kiedy złapiesz oddech i rozejrzysz się dookoła, zauważysz, że Holandia ma piękne wiatraki, Holandia ma tulipany. Holandia ma nawet Rembrandty.
    Ale każdy, kogo znasz, jest “zajęty” wyjazdami do Włoch, i wszyscy chwałą się, jak wspaniale spędzili czas we Włoszech. I do końca życia Ty będziesz mówić: “tak, ja tam miałam pojechać; ja tak planowałam.”

    Ale jeżeli spędzisz całe swoje życie, użalając się na to, że nie pojechałaś do Włoch, nie będziesz mieć czasu, aby docenić piękno i osobliwość Holandii.

    Emily Pearl Kingsley (Artykuł pochodzi z biuletynu Buck UP, Numer 33, Lipiec 2000 wydanego przez Międzynarodową Federację Wodoglowia i Rozszczepu Kregosłupa (ifHSB)).

    Autor:   Magda

    Czy tak wygląda normalność?

    Bez kategorii Komentarze (1) »

    Dzień zaczął się od samych niespodzianek. Aleksy odebrał Wiktora z przedszkola, a w zeszycie korespondencyjnym pomiędzy rodzicami a terapeutami widniała notatka:

    “Wiktor dzisiaj kilka razy wybrał w nagrodę zabawę z dziećmi w dużej sali, mimo, że na tablicy nie było takiej opcji. Wiktor coraz lepiej czuje się w grupie”. Oboje z Aleksym byliśmy zaskoczeni.

    Wieczorem po kąpieli chłopaki bawili się “w chowanego”; Wiktor wchodził do szafy i wołał: “Antoś, gdzie jestem? Zrób puk puk puk”. Antoś w tym czasie otwierał i zamykał drzwi, cały uradowany, bo jego  “Super Brat” wymyślił nową zabawę. Po dłuższej chwili Wiktor pobiegł do kuchni i oświadczył, że chce tosty (godzinę wcześniej zjadł z nami kolację). Usłyszeliśmy z kuchni komentarze Wiktora i zaciekawieni zajrzeliśmy do niego. I co się okazało: Wiktor podpiekł sobie grzanki w tosterze, wyciągnął z lodówki dżem jagodowy – usiadł przy stole, posmarował kanapki i zaczął zajadać.

    My uradowani, on zdziwiony dlaczego tak się cieszymy, przecież to tylko grzanki :)

    Dla nas to nie tylko grzanki z dżemem, plamy na stole czy piżamie . To dowód, że Wiktor uczy się przez obserwację i naśladowanie.  Uczy się od nas. Uczy się jak żyć w naszej “normalności”.

    Autor:   Magda