Długo myślałam jaką nazwę znaleźć na blog o moim synu, który jest dzieckiem z autyzmem. I w końcu znalazłam… coś co w ogóle nie przystaje do najgorszego zaburzenia, bo całkowitego zaburzenia rozwoju, czyli dotknęło to całego ciała i pomimo tego Wiktor wstaje, otrzepuje się, rozwiązuje kolejne zadanie, poznaje i powtarza kolejne nowe słowo, kolejny gest, spojrzenie w oczy… więc nazwa nie mogła być inna, jak tylko CUDOTWÓRCA.
Jak wszyscy rodzice przeżywaliśmy to samo, najpierw ta straszna wiadomość, załamanie, płacz, “Dlaczego to akurat my?”, potem szukanie pomocy, nawiązywanie kontaktu wzrokowego, wchodzenie w świat Wiktora, potem pomoc innych osób i uświadomienie sobie, że ŚWIAT SIĘ NIE KOŃCZY – TERAZ NA NOWO MOŻEMY GO ODKRYĆ – POKAZAĆ – WYTŁUMACZYĆ – SPOKORNIEĆ.







