Oto kÄ…pielowe kaczuszki. Prawdopodobnie byÅ‚yby to caÅ‚kiem zwykÅ‚e kaczuszki, gdyby nie pewien fakt…
Od prawej: Kura, Pan Kaczor, Pani Kaczka, Kaczątko, Statek, Kaczątko i Piła.
Okazuje siÄ™, że kolejność zabawek nie jest przypadkowa. Codziennie po kÄ…pieli Wiktor porzÄ…dkuje wannÄ™ i ukÅ‚ada zabawki. Codziennie tak samo. Nie ma możliwoÅ›ci, żeby uÅ‚ożyć je w innej kolejnoÅ›ci. JeÅ›li uÅ‚ożę je inaczej – przy najbliższej okazji zostanÄ… skrupulatnie przeÅ‚ożone z powrotem. Szybkie spojrzenie Mistrza PorzÄ…dku, wychwycenie niezgodnoÅ›ci – i zabawki wracajÄ… na swoje miejsce. Podobno to nazywa siÄ™ rutynÄ… – pewien okreÅ›lony porzÄ…dek jest akceptowalny dla osoby z autyzmem, a jakakolwiek zmiana jest przyjmowana z dużymi oporami.
W wiÄ™kszoÅ›ci przypadków Wiktor caÅ‚kiem przyzwoicie akceptuje zmiany, ale postawmy sprawÄ™ jasno – Kaczuszki to nie jest byle co! Kaczuszki znajÄ… swoje miejsce w stadzie :)
CaÅ‚y czas zastanawiam siÄ™, czemu akurat taka kolejność jest dla Wiktora istotna. Czy istnieje pewien rodzaj piÄ™kna, postrzegany tylko przez niego? Czy jest w tym ukryty jakiÅ› kod Leonarda, którego nikt nie rozumie, a sam Mistrz nie ma zamiaru tÅ‚umaczyć, o co chodzi? Czy jest w tym okreÅ›lony porzÄ…dek, który można spróbować odkryć? Być może Wiktor kiedyÅ› nam o tym opowie. OczywiÅ›cie, o ile zechce…











 
2 lis 2009 o 14:45
Ta piła na koniec jest zastanawiająca:-D
Mały Leonardo!:-)