Z uwagi na zbliżający się weekend i wielkie leniuchowanie (tak, tak, pośpimy sobie co najmniej do 7.30, a Antoś na pewno wykaże się gestem i nie obudzi się 2 razy w nocy na mleko), postanowiliśmy upiec bułeczki. Wiktor był w doskonałym nastroju i dał się namówić na zabawy manualne. Ochoczo wałkował ciasto, a jak tylko nikt w jego stronę nie patrzył, próbował je zjeść na surowo :)
Już po niecaÅ‚ej godzinie buÅ‚eczki byÅ‚y gotowe. A po kolejnej – już ich nie byÅ‚o :) NajwiÄ™cej oczywiÅ›cie pochÅ‚onÄ…Å‚ bohater tej historii, podchodzÄ…c do sprawy w bardzo prosty sposób: Autyzm, nie autyzm, a brzuszek musi być peÅ‚ny :)
Później przypomnieliśmy sobie dwie rzeczy, które się zmieniły u Wiktora:
Po pierwsze – jeszcze rok temu nawet najmniejsze zabrudzenie rÄ…k ciastem skutkowaÅ‚o wielkÄ… aferÄ… i natychmiastowym myciem rÄ…k. Tutaj widać, że integracja sensoryczna przynosi wyraźne postÄ™py. Nie sÄ… one widoczne z dnia na dzieÅ„ czy z tygodnia na tydzieÅ„, ale po kilku miesiÄ…cach – postÄ™p jest zauważalny.
Po drugie – Wiktor sygnalizuje, że jest gÅ‚odny. To dla nas niby takie oczywiste, ale jeszcze rok temu nie potrafiÅ‚ wytÅ‚umaczyć, czy zasygnalizować, że jest gÅ‚odny. Gdy gÅ‚odniaÅ‚ – robiÅ‚ siÄ™ nerwowy, drażliwy i wybuchaÅ‚ zÅ‚oÅ›ciÄ….
Uff… Chyba wykonaÅ‚ kolejny krok w naszÄ… stronÄ™…














 
19 lis 2009 o 10:38
Narobiliście smaku tymi bułeczkami :) Wspaniale czytać, że u Wiktora widać postępy! 3mamy kciuki i wierzymy, że będzie ich coraz więcej! Pozdrowienia dla całej Waszej Rodzinki! :)