Kilka miesiÄ™cy temu uparÅ‚em siÄ™, że nauczÄ™ siÄ™ norweskiego (jeÅ›li ktoÅ› potrzebuje namiary na Å›wietnÄ… lektorkÄ™, to chÄ™tnie polecÄ™). Aby utrwalić wiedzÄ™ kupiÅ‚em książkÄ™ mojego ulubionego Roberta Ludluma “Tożsamość Bourne’a” po norwesku i wieczorami przed pójÅ›ciem spać braliÅ›my z Wiktorem po książce i “czytaliÅ›my”.
Wiktor przeglÄ…daÅ‚ zazwyczaj książki o Franklinie, a ja trzymajÄ…c w jednej rÄ™ce “Tożsamość…” po polsku, w drugiej po norwesku zgłębiaÅ‚em nowy jÄ™zyk. WydawaÅ‚o mi siÄ™, że Wiktor po prostu zajmuje siÄ™ swojÄ… książkÄ… i nie zwraca na mnie uwagi. Aż tu nagle…
Kilka dni temu Wiktor po kolacji poszedł do pokoju, wlazł do łóżka i zabrał się za czytanie:
Jak widać, nauka przez naśladowanie jest u dzieci czymś, co na co dzień wydaje się być niezauważalne, aż pewnego dnia spotka was na przykład taka niespodzianka, jak mnie :)









