Dzień zaczął się od samych niespodzianek. Aleksy odebrał Wiktora z przedszkola, a w zeszycie korespondencyjnym pomiędzy rodzicami a terapeutami widniała notatka:
„Wiktor dzisiaj kilka razy wybraÅ‚ w nagrodÄ™ zabawÄ™ z dziećmi w dużej sali, mimo, że na tablicy nie byÅ‚o takiej opcji. Wiktor coraz lepiej czuje siÄ™ w grupie”. Oboje z Aleksym byliÅ›my zaskoczeni.
Wieczorem po kÄ…pieli chÅ‚opaki bawili siÄ™ „w chowanego”; Wiktor wchodziÅ‚ do szafy i woÅ‚aÅ‚: „AntoÅ›, gdzie jestem? Zrób puk puk puk”. AntoÅ› w tym czasie otwieraÅ‚ i zamykaÅ‚ drzwi, caÅ‚y uradowany, bo jego „Super Brat” wymyÅ›liÅ‚ nowÄ… zabawÄ™. Po dÅ‚uższej chwili Wiktor pobiegÅ‚ do kuchni i oÅ›wiadczyÅ‚, że chce tosty (godzinÄ™ wczeÅ›niej zjadÅ‚ z nami kolacjÄ™). UsÅ‚yszeliÅ›my z kuchni komentarze Wiktora i zaciekawieni zajrzeliÅ›my do niego. I co siÄ™ okazaÅ‚o: Wiktor podpiekÅ‚ sobie grzanki w tosterze, wyciÄ…gnÄ…Å‚ z lodówki dżem jagodowy – usiadÅ‚ przy stole, posmarowaÅ‚ kanapki i zaczÄ…Å‚ zajadać.
My uradowani, on zdziwiony dlaczego tak się cieszymy, przecież to tylko grzanki :)
Dla nas to nie tylko grzanki z dżemem, plamy na stole czy piżamie . To dowód, że Wiktor uczy siÄ™ przez obserwacjÄ™ i naÅ›ladowanie. Uczy siÄ™ od nas. Uczy siÄ™ jak żyć w naszej „normalnoÅ›ci”.










 
8 lut 2010 o 1:07
Jestescie wspaniali. Powodzenia ;-)