Wiktor jeszcze niedawno odmawiał wykonywania poleceń w przedszkolu, leżąc pod stolikiem przez ponad godzinę. Piszczał, ciągnął za koszulkę, znowu piszczał i rzucał się na podłogę. To było drugie oblicze Wiktora. Prawie do dzisiaj.
Przypomnijcie sobie siebie zaspanych rano; jeszcze 5 minut, już wychodzÄ™, jeszcze chwilÄ™, już idÄ™…
I tak też miaÅ‚ Wiktor – w Å›wiecie, do którego my nie mieliÅ›my dostÄ™pu. ChciaÅ‚ wyjść na chwilÄ™, 5 minut…
Fakty:
Sobota – Wiktor oddaje krew do badania – dostaÅ‚ instrukcjÄ™, że Pani wbije strzykawkÄ™, pobierze czerwonÄ… krew i bÄ™dzie bolaÅ‚o. Sukces. Krew oddana. Wyniki w rÄ™ku. ChÅ‚opak zdrów jak ryba :)
“Mamo, zobacz tutaj Pani pobieraÅ‚a mojÄ… krew. BolaÅ‚o”
Niedziela – Wizyta u fryzjera – Wiktor siada na fotel, uÅ›miecha siÄ™. Fryzjerowi rÄ™ce siÄ™ trzÄ™sÄ…, ale zajmuje Witka rozmowÄ…: Ile masz lat? Czy chodzisz do przedszkola? czy masz kolegów? jak ma na imiÄ™ Twój ulubiony kolega?
Luźna konwersacja zaliczona. Sukces.
“Mamo, to teraz idziemy pooglÄ…dać zabawki. Chodź, tata i AntoÅ› zostajÄ…”.
Niedziela – samo poÅ‚udnie – Wiktor rusza na przedstawienie do Teatru Miniatura na spektakl Dr. Dolittle. Podczas przedstawienia Wiktor byÅ‚ bardzo spokojny, przywitaÅ‚ siÄ™ z panem Lwem :) Sukces.
W: “Mamo, w teatrze byÅ‚ krokodyl, bocian z gitarÄ…, krokodyl, lew”.
M: “Wiktor czy chciaÅ‚byÅ› jeszcze pójść do teatru?”
W: “Tak, mamo”. A niedawno: zatykane uszu, wyjÅ›cie z sali, wokalizowanie.
PoniedziaÅ‚ek popoÅ‚udniu – Wycieczka do sklepu. DzieÅ„ wczeÅ›niej Wiktor wymyÅ›liÅ‚ zabawę – skoki do miski w wannie i przy jednym niefortunnym wylÄ…dowaÅ‚ na prysznicu, ten siÄ™ zÅ‚amaÅ‚, a sam Wiktor upadÅ‚ do wanny.
Cóż, czas nauczyć Wiktora konsekwencji.
Wiktor z zepsutÄ… sÅ‚uchawkÄ… maszeruje do Pana i mówi: “DzieÅ„ dobry Panu, pomożesz mi? (pokazuje zepsutÄ… część).” Pan pomaga, bo rozumie. Sukces. Dumny Wiktor wraca do domu ze sÅ‚uchawkÄ…. Teraz już wie, że czym może siÄ™ spoÅ„czyć powtórna taka zabawa. Super.
A nasz sukces? Najwspanialszy Syn na świecie!








 
17 maj 2010 o 14:35
Miło czytac, że Wiktor tak fajnie daje sobie radę. Oj jak miło! Pozdrawiam
grześkowa mama