Długo przymierzałam się jak to Wam powiedzieć.
Już od jakiegoś czasu Aleksy nie otrzymywał zleceń od innych firm na tyle, by mógł utrzymać naszą całą rodzinę. Od 6 miesięcy mocno zaciskamy pasa, w tym samym momencie kiedy powstał blog. Niestety, poszukiwania nowej pracy czy też nowych zleceń od tamtego czasu spełzło na zupełnym minimum, by opłacić tylko rachunki. Dla nas to była i jest wegetacja.
Dzięki Wam udało nam się do tej pory płacić za terapię, ale na dzień dzisiejszy niestety nie mamy nawet na ratę naszego mieszkania. W zeszłym miesiącu sprzedaliśmy meble i stół z krzesłami, więc mieliśmy pieniądze na jedzenie. Postanowiłam też wystawić swoje stare książki oraz inne rzeczy jako aukcje charytatywne dla Wiktora tym sposobem udało nam się uzbierać kwotę na terapię Wiktora w kwietniu i w maju.
Szczęśliwie siÄ™ zÅ‚ożyÅ‚o, że Aleksy otrzymaÅ‚ propozycjÄ™ pracy w … Norwegii. ByÅ‚a to dla nas bardzo trudna decyzja, tym bardziej, że od 9 lat zawsze byliÅ›my razem. Razem wychowywaliÅ›my nasze dzieci, wspieraliÅ›my siÄ™ w trudnych chwilach i dzieliliÅ›my obowiÄ…zki dnia codziennego. JeÅ›li ktoÅ› z Was ma dwójkÄ™ dzieciaków, to nie muszÄ™ mówić ile z nimi jest zabawy.
Póki co wydaje nam się, że jest to najlepsze rozwiązanie. Musimy się przekonać, czy przy miesięcznej pensji, realnych kosztach utrzymania Aleksa w Norwegii, wystarczy by utrzymać nas również tutaj.
Staraliśmy się o świadczenie pielęgnacyjne, odwoływaliśmy się dwa raz, włącznie z naszym znajomym prawnikiem, ponieważ na orzeczeniu o niepełnosprawności komisja orzekła, że mój syn jest samodzielny i może samodzielnie egzystować i nie potrzebuje mojej opieki. Jak wiecie, Wiktor ma całe 5 lat. Odwołania nie pomogły, uznano, że decyzja lekarza na komisji lekarskiej jest słuszna i tym sposobem przepadło nam 520 pln.
Zwróciliśmy się do Fundacji Polsat z prośbą o wsparcie nas w terapii, ale od września 2009 roku nie mam od nich odpowiedzi.
Przy dosyć napiętym grafiku Wiktora i rocznym Antosiu trudno znaleźć mi pracę. Sama ubolewam nad tym, bo pozostaje mi tylko układanie towaru nocą w hipermarketach.
Aleksy wyjeżdża sam. My ze względu na terapię Wiktora zostajemy w Polsce, nie wiemy jak długo. Nie wiemy też jak długo Aleksy będzie w Norwegii. Niestety, czas pokaże. A to najgorsze, bo trzeba czekać. Dlaczego do cholery życie jest takie ciężkie? Czym zawiniliśmy, że ciągle dostajemy kijem w łeb? Dla obojga chłopaków kontakt z ojcem jest bezcenny. Wiktor wszelkie swoje strachy pokonywał właśnie z Aleksym. Ojciec to ojciec, matka go nie zastąpi.
Ciężko będzie, oj ciężko. Chociaż Wy trzymajcie kciuki!!!








 
10 maj 2010 o 11:19
trzymamy
11 maj 2010 o 21:46
trzymamy!
12 maj 2010 o 0:46
Jak zawsze z Wami. Madziu,Alex jak coś potrzeba zawsze jestem obok. Pamiętajcie.
19 maj 2010 o 21:25
Jestem z Wami i trzymam mocno kciuki… Pozdrawiam