Pierwszy raz Wiktor leciał prawdziwym samolotem. Nastawialiśmy się na bunty, rzucanie o podłogę, wokalizy i milion innych zachowań, które głównie ja naczytałam się w internecie i skrupulatnie opowiadałam o nich Aleksowi. I tym samym oboje byliśmy mocno przestraszeni całą sytuacją, jednak z miną pokerzysty staraliśmy się zachować spokój.
Do lotu postanowiliÅ›my wczeÅ›niej siÄ™ przygotować. Wiktor ma ogromnÄ… potrzebÄ™ bezpieczeÅ„stwa i w nowej dla niego sytuacji bardzo chce wiedzieć, co go czeka. WiÄ™c caÅ‚a wyprawa rozpoczęła siÄ™ od zakupu dla Witusia samolotu z klocków Lego – seria City. Zakup okazaÅ‚ siÄ™ strzaÅ‚em w 10-tkÄ™. Nie tylko dlatego, że nasz syn polubiÅ‚ ukÅ‚adanie maÅ‚ych klocków, co również nam otworzyÅ‚o oczy, że jest już gotowy na wÅ‚aÅ›nie takie zabawki, ale również pojawiaÅ‚o siÄ™ dużo wiÄ™cej zabaw w udawanie: lotnisko, pilot.
Pierwszy raz samolot ukÅ‚adaliÅ›my prawie 2 godziny. ByÅ‚o to zarówno fascynujÄ…ce dla mnie, jak i dla Wiktora. W sekundÄ™ zniknęło pobudzenie Wiktora. WróciÅ‚a maksymalna koncentracja i cisza …
Kolejnym etapem było przygotowanie historyjki obrazkowej dla Wiktora, co czeka go po odprawie :) Aleksy zrobił kilka zdjęć i tydzień przez wylotem opowiadałam Wiktorowi gdzie jedziemy, po co, co zrobimy z walizkami, co widać z okna samolotu, itd.
I nastała niedziela.
Dotarliśmy na lotnisko, oddaliśmy bagaż i grzecznie czekaliśmy na swoją kolej by wejść do samolotu.
Wituś był super spokojny, czekał, rozumiał, co się stanie. Wsiadł do samolotu, zajął miejsce przy oknie, był bardzo zafascynowany, tym co dzieje się za oknem. Na szum silnika i samego startu samolotu nie zareagował zatykaniem uszu, nie było wokalizy, autostymulacji. Kiedy bawiłam się z Antosiem, szybko również dołączał i bawiliśmy się w trójkę. Zabraliśmy ze sobą komputer w obawie przed tym, że Wiktor nie wytrzyma w jednym miejscu 1 h 10 min. Rzeczywiście obejrzał bajkę, ale kawałek. Podczas komunikatu zapięcia pasów, grzecznie zamknął komputer i zapiął pas. Jedynie przy lądowaniu narzekał, że bolą go uszy. Ale nie przeszkadzało mu to w tym, by być przebojowym.
Na koniec Wiktor z zaciekawieniem i za przyzwoleniem wszedł do kabiny pilota. Musiała ona wywrzeć na nim duże wrażenie, bo do dzisiaj opowiada mi o silnikach, światełkach pana pilota, skrzydłach etc.
Na lotnisku Wiktor znalazÅ‚ naszÄ… czerwonÄ… walizkÄ™ podrÄ™cznÄ… i oÅ›wiadczyÅ‚, że tak jak tatuÅ› bÄ™dzie walizkÄ™ ciÄ…gnÄ…Å‚, bo ona jest jego. ByÅ‚ bardzo dzielny. WszÄ™dzie graÅ‚ pierwsze skrzypce. CzekaÅ‚a nas jeszcze podróż 1,5 h autobusem do domu. Wiktor zdaÅ‚ bagaż, przywitaÅ‚ siÄ™ z panem kierowcÄ… po polsku, i zdziwiony byÅ‚ dlaczego nie rozumie, co Pan mu odpowiedziaÅ‚. Podróż w autobusie przebiegÅ‚a super, głównie na taty kolanach i przy każdym przejeździe pod mostem czy tunelem Wiktor relacjonowaÅ‚ mi na gorÄ…co: “Mamo, zobacz, znalazÅ‚em tunel”.
Po autobusie metro, potem jeszcze jeden autobus i nareszcie w domu.
W miÄ™dzy czasie Wiktor zapragnÄ…Å‚ (ostatnio modne sÅ‚owo u niego) “siku w krzakach”. WiÄ™c Aleksy szybko pobiegÅ‚ z nim do pubu i pan kelner oÅ›wiadczyÅ‚, że oczywiÅ›cie z toalety można skorzystać. Za darmo! Rozmowa byÅ‚a po norwesku. Po czym Wiktor zaskoczony pyta Aleksego: “Tato, o czym rozmawiaÅ‚eÅ› z panem?” :)
Podróż – peÅ‚na wrażeÅ„ i Wiktor zniósÅ‚ jÄ… najlepiej z nas wszystkich - do koÅ„ca tryskaÅ‚ energiÄ… i trzeźwym umysÅ‚em.:) Duma nas rozpieraÅ‚a. Dla nas to byÅ‚a pierwszy raz podróż ze “zdrowym” naszym synem.










 
13 lip 2010 o 17:35
to teraz będziemy latać!;-))) jeszcze został motocykl do testów Magda:-)))))
14 lip 2010 o 17:47
Pozdrowienia, super że się udało.