Trudno uwierzyć, że miesiąc już upłynął kiedy Aleksy wyjechał, a dopiero teraz miałam czas i siłę usiąść, by opisać nasze, moje odczucia i wrażenia z rozłąki.
Na początku rozstanie nasze trwało 3 tygodnie. To było straszne. Wiktor codziennie rozmawiał z Aleksym o wszystkim mu opowiadał, pytał go, mówił, pytał i mówił. Wyraźnie tego potrzebował.
“Tatusiu, chodź już z biura do domu”. “Tata bÄ™dzie za dwa tygodnie”. “Mamo, czy tata Å›pi w pokoju rodziców”. “Mamo, dzisiaj jadÄ™ do przedszkola z tatÄ…”. “Dzisiaj tata po mnie przyjdzie”. “Mamo, jadÄ™ na basen z tatÄ…, nie z mamÄ…, tylko z tatÄ…”.” Jak bÄ™dÄ™ rozmawiaÅ‚ z tatÄ…, to go przytulÄ™ i powiem Kocham CiÄ™”.
Wiktor wyobraża sonie i planuje, co będzie z tatą robił jak już przyjedzie. Że pojedzie na plaże, na wycieczkę, na rower.
Rzeczywiście, dopiero ta rozłąka otworzyła mi oczy, jak Aleksy jest ważny w życiu Wiktora. I to było niesamowite, kiedy zaczął się etap opowiadania. Wcześniej Wiktor odpowiadał na te same pytania zadawane codziennie: jak było w przedszkolu, co było na obiad, z kim się bawiłeś. Rzeczywiście było to dla nas ogromne zaskoczenie i znowu eksplozja mowy.
Trudno opisać radość, która towarzyszyła nam przy pierwszym naszym spotkaniu po tak długim czasie. Wiktor był zachwycony. Antoś przez chwilę czuł się niepewnie, ale potem już miał uśmiech od ucha do ucha.
Nic nie wspomniaÅ‚am o Antosiu. Kiedy każdorazowo AntoÅ› wchodziÅ‚ do dużego pokoju i widziaÅ‚ sÅ‚uchawki – od razu je zakÅ‚adaÅ‚ na szyjÄ™, bo chciaÅ‚ rozmawiać z tata. ZaczÄ…Å‚ woÅ‚ać: “Tata” i machać do Aleksa – robiÄ…c “papa”. Przy każdorazowym otwarciu komputera do dzisiaj tak ma, to zaglÄ…da czy tata już siÄ™ pojawiÅ‚ na ekranie.
Na pewno Wiktor nauczyÅ‚ siÄ™ ogromnej samodzielnoÅ›ci; sam siÄ™ myje, ubiera, troszczy siÄ™ o Antosia, woÅ‚a za nim: “Antosiu, nie można tak robić”. W dodatku u Wiktora pojawiÅ‚ siÄ™ etap eksperymentowania; w rÄ™ce wchodzi wszystko – przelewanie mleka, wody, podlewanie kwiatów na balkonie (poprosiÅ‚, bym mu posadziÅ‚a kwiatki i oÅ›wiadczyÅ‚, że bÄ™dzie podlewaÅ‚, wiÄ™c kwiaty podlewane sÄ… obficie i prawie codziennie. O dziwo wyglÄ…dajÄ… przepiÄ™knie), zapychanie gÄ…bkÄ… kranu, wlewanie kleju do kompotu i próbowanie jak smakuje, wylewanie żelu do kÄ…pieli, by byÅ‚a piana – caÅ‚e opakowanie, budowanie mostów z poduszek, torów przeszkód, chowanie siÄ™ w szafie – eksplozja pomysłów. I dyskusja. “Mamo, nie bo…”, “Mamo, nie nie nie bo…” Nie nadążam. Nawet czasami siÄ™ zÅ‚oszczÄ™, bo co uda mi się wyprowadzić na prostÄ…, chwila moment i już jest to samo co przed minutÄ…. Z rozmowami też. Już myÅ›lÄ™, że jesteÅ›my dogadani, ustalony zakres pomocy – skÅ‚adanie zabawek, a to okazuje siÄ™ byÅ‚ dopiero wstÄ™p do negocjacji nagrody. ModlÄ™ siÄ™ tylko, żeby to minęło. Z drugiej strony to chyba dobrze, że tak siÄ™ dzieje, to znaczy, że główka pracuje :) Nudy brak!
MuszÄ™ z przykroÅ›ciÄ… przyznać, że opieka jednego rodzica jest szalenie dużym wyzwaniem. Jeden rodzic to poÅ‚owa czasu dla każdego mojego dziecka, dwoje rodziców – czas siÄ™ wydÅ‚uża. I Wiktor to Å›wietnie wyczuwa, rywalizujÄ…c z Antosiem, zwracajÄ…c na siebie uwagÄ™. W chwili kiedy bawiÄ™ siÄ™ z Antosiem – wkracza Wiktor, że on też chce. I to jest za każdym razem. W duchu liczÄ™ na to, że ten czas rozłąki nie bÄ™dzie trwaÅ‚ wiecznie.
A ja marzę o godzince snu na plaży. Takie Naturalne Spa :) Takie banalne, a takie nieosiągalne :)







