10 01
Korzystajac z urokow natury (po zimnym i mokrym lecie nadeszlo nareszcie upragnione slonce) wybralismy sie na spacer i spontanicznie obfotografowalismy siebie :)
Wiktor i Antos mieli szczegolna frajde z podrzucania do gory. Antos uparcie trzymal swoja kolej do podrzutu, nie chcial sie przesunac, ustapic, tylko pokazywal paluszkiem na siebie i mowil glosno „JA”. Cudownie to wyglada i brzmialo.
W ogromnym parku pustka, czasami tylko przebiegal pies, a za nim jego wlasciciel ;) Przyjemnie bylo poczuc ta letnia lekkosc.
A ponizej refleksja. :)





















 
1 paź 2011 o 9:43
Piękne zdjęcia. W tajemnicy Ci powiem, że najbardziej podoba mi się to pierwsze, z tobą w ruchu. Uwielbiam takie zdjęcia ruszan. Czuć, że czas nie stoi w miejscu :) MIłego dnia